Warsaw, Poland

Absurdy

wtorek, 1 lutego 2011
Jadąc do lekarza z zapaleniem gardła czytałem przewodnik Lonely Planet. Perspektywa, że za dwadzieścia parę dni znajdę się w zupełnie innym klimacie wydała mi się całkowicie absurdalna. Szczególnie biorąc pod uwagę, że czytałem o spływie tropikalną rzeką jadąc podskakującym, zimnym Ikarusem, trzymając książkę kurczowo w zmarźniętych dłoniach.

Receptę (na absurdalnie drogi lek) wypisał mi lekarz będący sobowtórem miłościwie nam panującego Prezydencia Myśliweczka Pierwszego. Ostatkiem sił powstrzymywałem się, by nie zrobić mu zdjęcia komórką, starając się pamiętać, że w przeciwieństwie do poprzednich modeli ten _zawsze_ strzela flashem...

Powoli krystalizuje mi się w głowie plan wycieczki. Parę tysięcy kilometrów, parę kultur i parę języków w parę tygodni... będzie ciężko. Ciężko zrezygnować z czegokolwiek jeśli ma się mgliste pojęcie o całym regionie. To tak jakby ktoś w trakcie wycieczki po Europie miał wybierać - Praga czy Kraków, Paryż czy Amsterdam. Wiem, że nie zobaczę wszystkiego... Ale a priori rezygnować... ciężko...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza