Sihanoukville, Kambodża

Ostatnia prosta...

poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Beach life might not be for me... Zdecydowanie :) Udalo mi sie zmusic samego siebie do wytrzymania paru dni w pieknych okolicznosciach przyrody pt. Sihanoukville, jednakze przysmarzanie sie jak hamburger z jednej i drugiej strony, pomimo oliwkowego efektu nie przynosi mi zadnej wiekszej frajdy. Jutro wieczorem ruszam w ostatnia prosta - Siem Reap, ruiny Angkor Wat... potem juz tylko Bangkok i dom. Z jednej strony nie moge sie juz doczekac, z drugiej nicnierobienie ma swoje dobre strony... Po poltora miesiaca udalo mi sie zapomniec o potrzebie aktualizacji bloga, sprawdzenia Facebooka, wiadomosci... a co najwazniejsze czas stal sie wartoscia bardziej umowna niz zwykle. Odliczam czas patrzac na slonce przesuwajace sie po niebie i dziele dzien pomiedzy poranek i popularna zabawe w jaszczurke [czyli wygrzewanie sie na plazy], i popoludniowe wymyslanie drinkow... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz