Pai, Tajlandia

Bye bye Pai

poniedziałek, 14 marca 2011
Decyzja o ucieczce zapadla nagle, a moze nie.
Moze swiadomie ja planowalem czekajac na odpowiedni moment...
-- Fear and Loathing in Las Vegas

Niepostrzezenie minely dwa tygodnie od kiedy wysiadlem z samolotu w Bangkoku. Urzednik z kwasna mina wstemplowal 15.03 jako date wyjazdu... Pozostaje jechac... Wieczorem wyruszam w kierunku laotanskiej granicy, a jutro o 8 rano po przekroczeniu granicy rozpoczynam splyw slow boat do Luang Prabang... Urok tego miejsca wzywa mnie glosem, ktoremu nie moge sie oprzec...
Bye bye Pai. Laosie, przybywam :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza